Chyba minęło już dość czasu, abym mógł opowiedzieć o
ostatnim, czyli czwartym, Długobrodym. Perspektywa czasu pozwala mi pamiętać
już tylko o tym, o czym chcę pamiętać, a przy okazji zmalała szansa na to, że
ktoś mi zarzuci, że było inaczej ;)
Turniej odbył się po raz drugi „w ostatnią sobotę sierpnia”
i już na przyszły rok zaklepałem w bibliotece ten sam termin (choć nie wątpię,
że Routka znowu on zaskoczy). Dla tych którzy nie wiedzą: od samego początku
gości nas Centrum Kultury i Biblioteki w Szczańcu, które dziwnym trafem wpisało sobie
Długobrodego do swoich imprez cyklicznych. Jak na wioskę pośrodku niczego, na
graniczy czegokolwiek, dziewczyny robią tam naprawdę dobrą robotę przychodząc
do pracy w sobotę i nie chcą od nas niczego w zamian, poza nie robieniem
chlewu. Też macie takie miejsca u siebie? ;)